Złota Piłka 2014 – ktoś tu chyba upadł na głowę

football_05_temp-1386665999-52a6d80f-620x348

Tydzień temu UEFA ogłosiła nazwiska zawodników, między którymi rozegra się finałowa walka  o miano najlepszego piłkarza roku w Europie. Walka o najbardziej prestiżowe wyróżnienie indywidualne, o jakim może marzyć współczesny piłkarz. Walka o Złotą Piłkę.
Już dobre dwa miesiące wcześniej media zaczęły spekulować, jak ta finałowa trójka powinna i jak będzie wyglądać. Na palcach jednej ręki można policzyć telewizje, gazety, portale i wszystkie inne media, których typ nie brzmiał: Ronaldo, Messi, Ribery. Karuzela opiniotwórcza nakręciła się do tego stopnia, że na parę dni przed oficjalnym ogłoszeniem nominacji nikt nie wyobrażał sobie, że grono finalistów mogłoby wyglądać inaczej. A bez dwóch zdań, powinno.

Dla mnie jest to tak oczywiste, że ciężko mi to nawet argumentować. Mam wrażenie, że każdy kibic powinien to gołym okiem widzieć. Ale po kolei, krok za krokiem spróbujemy wspólnie do tego dojść.

Zaczniemy od najłatwiejszego. Czyli od Cristiano Ronaldo, który jako jedyny znalazł się w tej trójce zasłużenie i  nie ma takiej siły, która byłaby nas w stanie przekonać, że jest inaczej. CR7 od czterech lat bardziej lub mniej zasłużenie, konsekwentnie przegrywa rywalizację o Złotą Piłkę z Lionelem Messim. I choć za każdym razem można było powiedzieć, że zasłużenie, to jednak sytuacja jest o tyle dziwna, że gdy za kilkanaście lat jakiś młody kibic spojrzy na ilość Złotych Piłek zdobytych przez Portugalczyka i tę samą statystykę u Argentyńczyka pomyśli sobie: Tak… Messi musiał naprawdę przewyższać Ronaldo o klasę… A wszyscy wiemy, że to bzdura.

Inna sprawa, że w mijającym roku Ronaldo zasłużył sobie na tytuł najlepszego piłkarza nie tylko relatywnie do gwiazdora Barcy, ale również suchymi, bezwzględnymi, osiągnięciami indywidualnymi. CR7 jest niekwestionowanym liderem reprezentacji Portugalii i praktycznie w pojedynkę wprowadził swój kraj na Mundial w Brazylii. Ponadto skrzydłowy Realu w poprzednich rozgrywkach wywalczył tytuł króla strzelców Ligi Mistrzów a w obecnych jest w tej klasyfikacji samotnym liderem, podobnie jak w Primera Division.

Argument, że Cristiano nie zdobył żadnych trofeów jest irracjonalny i bezsensowny z jednego prostego powodu. Złota Piłka jest wyróżnieniem indywidualnym. Więc błagam, nie róbmy z siebie idiotów. Wybieramy jednego, najlepszego piłkarza kontynentu, dlatego żadnego znaczenia nie powinno mieć to ile kto zdobył trofeów i co jego drużyna osiągnęła. Czy to narodowa, czy też klub.

Lionel Messi i Franck Ribery… wybaczcie, ale dla mnie to brzmi jak paranoja. Argentyńczyk od dwumeczu z PSG na wiosnę tego roku leczy kontuzję, która co chwilę powraca i go nęka. Praktycznie rzecz biorąc sezon 2012/2013 trwał dla Messiego nieco ponad pół roku. Od marca 2013 do zakończenia rozgrywek gwiazdor Barcy albo nie grał z powodu urazu, albo wchodził z ławki, albo grał bardzo słabo. Runda jesienna trwającego sezonu jest w jego wykonaniu niewiele lepsza. Chociaż w kontekście Złotej Piłki nie powinniśmy przywiązywać przesadnej uwagi do samych statystyk bramkowych, to jednak dorobek na półmetku sezonu – 14 goli, 4 asysty brzmi śmiesznie, gdy go przyrównać do  (i tak, jak wspominałem nieudanego) sezonu 2012/2013, w którym Argentyńczyk zdobył 64 gole i 20 razy asystował.

Jeśli zaś chodzi o Francka Ribery’ego, dla mnie sprawa jest prosta – był to zawsze wyśmienity, światowej klasy zawodnik, jednak nigdy nie zbliżył się do poziomu, który predestynowałby go do walki o tytuł najlepszego piłkarza. Pozwolę sobie również w jego przypadku przywołać statystyki z trwającego sezonu – 12 bramek, 14 asyst, oraz z całego poprzedniego – 16 b. 29 a. Chociaż Francuz od wielu już lat prezentuje bardzo wysoki poziom, to jednak wciąż jest tylko jednym z wielu. Można w Europie bez problemu znaleźć sporą grupkę graczy nie odstających wcale umiejętnościami od gracza Bayernu.

Podsumowując, Messi dostał nominację z urzędu. Tak po prostu. Bo jego nazwisko zaczyna się na „m” a kończy na „essi”. A Ribery’emu nominację zapewnili koledzy. Jako, że Francuz jest uznawany za lidera Bayernu, a Bayern wygrał wszystko co do wygrania było, dla niektórych logicznym jest, że Francuzowi należy się Złota Piłka… a ten wątek już poruszałem w poprzednim akapicie.

Zatem kto powinien się w tej trójce znaleźć zamiast owej dwójki? Bo krytykować zawsze łatwo, gorzej z podjęciem własnej decyzji i odpowiedzialności. Dla mnie bezdyskusyjnie jedno miejsce  na podium tego wyścigu należało się Zlatanowi, a o ostatnie wolne miejsce w finale u mnie w umyśle rywalizują Robin van Persie i Neymar.

Nikogo nie trzeba przekonywać, że Ibrahimović jest genialnym piłkarzem. Jedynym w swoim rodzaju. Szwedzki napastnik już jest legendą futbolu. Reprezentował barwy sześciu wielkich klubów Europy, w barwach każdego strzelał bramki w Lidze Mistrzów i w każdym z nich był gwiazdą i błyszczał swoim geniuszem. Potrafi w pojedynkę wygrać mecz swojej drużynie, ma niesamowity charakter w grze i jest niekwestionowanym mistrzem w strzelaniu cudownych, przepięknych, nietypowych bramek. Spytacie o statystyki – w tych Zlatan bije na głowę i Ribery’ego i Messiego. Sezon 2012/2013 napastnik PSG zakończył z 45 bramkami i 22 asystami, a w trwającym sezonie Szwed ma już na koncie 27 goli i 8 ostatnich podań. Dla mnie to proste – Ibrahimoviciovi jak psu buda należy się choćby podium w tym wyścigu. Jeśli nie za miniony rok, to za całą karierę. Za wszystkie lata, przez które zachwycaliśmy się jego bramkami, oburzaliśmy wypowiedziami i podziwialiśmy jego grę. To już schyłek ery tego legendarnego piłkarza, który jak mało kto zasługuje na indywidualne wyróżnienie, bo indywidualnością jest niewątpliwą i niewątpliwie wielką.

Pomysł nominacji dla van Persiego  zrodził mi się w głowie, gdy zobaczyłem, że do tytułu trenera roku nominowany został sir Alex Ferguson. Jeśli on na ten tytuł zasłużył, to w równym stopniu na Złotą Piłkę zasłużył Robin van Persie, który zarówno za kadencji Fergusona i tym bardziej po przyjściu Moyesa był i jest wiodącą postacią Manchesteru. Wiem, że sir Alex prawdopodobnie otrzymał nominację za wszystkie sukcesy osiągnięte przez te 27 lat na Old Trafford, ale jeśli UEFA kieruje się taką logiką, to wspomniany przez mnie przed chwilą Zlatan powinien na tej samej zasadzie otrzymać nominację do finałowej trójki.

Po krótkich przemyśleniach odrzuciłem natomiast kandydaturę Neymara, jako, że Złota Piłka jest nagrodą dla najlepszego piłkarza w Europie, a Brazylijczyk wiosnę 2013 roku spędził w całości  w rodzimej lidze brazylijskiej.

Wiosna 2012/2013

Jesień 2013/2014

Łącznie

Gole

Asysty

Mecze

Gole

Asysty

Mecze

Gole

Asysty

Mecze

Cristiano Ronaldo

35

11

35

31

8

23

66

19

58

Lionel Messi

28

11

28

14

4

16

42

15

44

Franck Ribery

10

14

28

12

14

25

22

28

53

Zlatan Ibrahimović

19

10

30

27

8

26

46

18

56

Robin van Persie

23

11

35

10

2

17

33

13

52

Neymar

-

-

-

17

21

35

17

21

35

Szokiem dla całego futbolowego świata byłoby, gdyby Złotej Piłki 2014 nie zgarnął Cristiano Ronaldo. Tego się wszyscy spodziewają i tak zapewne będzie, więc to, kto obok Portugalczyka znalazł się w finałowej trójce ma w zasadzie niewielkie znaczenie. Jednak mimo wszystko, moje wewnętrzne oburzenie nominacjami sięgnęło zenitu. Chodzi o jakąś zdrową sprawiedliwość, wynagrodzenie trudu, docenienie formy i umiejętności. PR federacji piłkarskich, zarówno FIFY, jak i UEFY, w moich oczach ostatnio spada na łeb na szyję, a emanacją tego była niedawna wypowiedź pana Blattera. Obóz Realu i fani CR7 mocno wprawdzie wyolbrzymili to co mówił szef FIFA i ja osobiście wciąż utrzymuję, że żadnym słowem nie obraził on wówczas Ronaldo, jednak Blatter dał niepodważalny wyraz swojej sympatii do Leo i awersji do Cristiano. I jedno jest pewne – tak doświadczony, szanowany człowiek na takim stanowisku nie powinien pozwalać sobie na takie wpadki.

* Statystyki z uwzględnieniem wszystkich rozgrywek i towarzyskich meczów międzynarodowych.

MICHAŁ SIWEK

Pin It